Zgon na komendzie we Włocławku. "Policjanci zabili mi narzeczonego"

Reklama

śr., 02/26/2020 - 20:01 -- zzz

38-letni Szymon z Włocławka zmarł ostatniej nocy we włocławskiej komendzie policji. Narzeczona mężczyzny twierdzi, że zgon to wina mundurowych. - Jeden z policjantów tak go przydusił, że Szymon zmarł - mówi kobieta.  

Policja z Włocławka potwierdza, że ostatniej nocy na terenie komendy przy Okrężnej doszło do śmierci zatrzymanego. 

 

-   Mężczyzna trafił do nas do pomieszczenia dla zatrzymanych w związku ze sprawą narkotykową. Po wykonaniu z podejrzewanym czynności procesowych, rozpoczęto procedurę związaną z osadzeniem go właśnie w pomieszczeniu dla zatrzymanych, gdzie niestety doszło do śmierci. Na miejscu policjanci zaczęli udzielać mu pomocy, następnie została wezwana karetka. Załoga karetki ostatecznie stwierdziła zgon. O zdarzeniu niezwłocznie powiadomiono prokuratora i biegłego patomorfologa. Pod ich nadzorem były prowadzone dalsze czynności. W tej sprawi jest wszczęte śledztwo w pod nadzorem prokuratora. Prowadzone są też wewnętrzne czynności wyjaśniające 

-  informuje st. sierż. Anita Szefler-Ciupińska. 

To wszystkie informacje, jakich udziela policja w tej sprawie. Nie podaje nawet wieku zmarłego. 

 

Udało nam się dotrzeć do narzeczonej zmarłego na komendzie 38-letniego Szymona. Kobieta twierdzi, że do do zgonu doszło z winy policjantów. Zapłakana, łamiącym się głosem opowiada o zdarzeniach z wczorajszego i dzisiejszego dnia. 

- Policja zatrzymała Szymona wczoraj po południu. Mieli podejrzenia, że ma przy sobie jakieś narkotyki. Przeszukali dom, ale nic nie znaleźli. Zabrali go jednak na komendę w celu przesłuchania. Mieli go tego samego dnia puścić, ale okazało się, że na komendzie doszło do jakiejś wymiany zdań i zatrzymali go na noc. Tej nocy już nie przeżył. O 3 w nocy dostałam informację, że on nie żyje - opowiada łamiącym się głosem narzeczona zmarłego. 

Dwóch policjantów o 3 w nocy przyjechało do ojca Szymona z informacją, że jego syn nie żyje. Mężczyzna zasłabł, trzeba było wzywać karetkę.

Narzeczona 38-latka twierdzi, że udało jej się dowiedzieć, jaki wyglądały zdarzenia na komendzie. 

 -  Szymon został zaprowadzony do pokoju, gdzie nie było kamer, niby chcieli mu założyć kaftan bezpieczeństwa, choć nie może odbywać się to w pokoju bez kamer. Po chwili z tego pokoju zaczęli wybiegać policjanci przestraszeni, w popłochu, jeden zemdlał. Prawdopodobnie jeden z policjantów przydusił Szymona i udusił go, zabił - mówi zrozpaczona kobieta. 

Dziś (26 lutego) przed południem odbyła się sekcja zwłok. - Po dwóch godzinach zadzwonili, żeby przyjechać po ciało. Patomorfolog stwierdził nagłą śmierć sercową - słyszymy od narzeczonej. 

Z  prokuraturą, którą chcieliśmy zapytać o wyniki sekcji zwłok oraz czy zabezpieczono monitoring z włocławskiej komendy, na razie nie udało nam się skontaktować.  

Autor: 
zzz
Źródło: 
ddwloclawek.pl

Reklama

plportal.pl