Warszawska "milicjantka" terroryzuje sąsiadów na Targówku. Atakuje i grozi śmiercią

Reklama

czw., 07/01/2021 - 06:11 -- zzz

Wyzwiska, pobicia i zdemolowany sklep. Mieszkańcy jednego z warszawskich bloków czują się terroryzowani przez swoją sąsiadkę, która jest policjantką. Mundurowi nie udzielają jednak informacji na temat kobiety i odsyłają dziennikarzy do prokuratury. Materiał "Interwencji" Telewizji Polsat.

 

 

Targówek - jedna z warszawskich dzielnic. Tu od kilku lat dzieją się rzeczy, z którymi nie mogą sobie poradzić sąsiedzi jednej kobiety. Zdesperowani i czujący coraz większe zagrożenie o własne życie, poprosili redakcję "Interwencji" o pomoc w nagłośnieniu sprawy.

 - Dowiedzieliśmy się, że pani X jest policjantem. Nikt nie reagował, więc napisaliśmy do Komendy Głównej Policji. Daliśmy wszystkie nagrania, zdjęcia i wszystkie te zawiadomienia do wspólnoty mieszkaniowej, że sobie już nie umiemy poradzić – opowiadają "Interwencji" pan Robert i jego partnerka pani Marzena.

Trzaski, krzyki, szczekanie psa

Para dostarczyła nam kilka filmów, na których widać agresję i słychać wulgaryzmy ze strony policjantki. Na jednym z nich funkcjonariuszka kopie w drzwi ich mieszkania. 

- Na dole mamy sklep, mieszkamy na czwartym piętrze, a pani Agnieszka mieszka nad nami. Od momentu kiedy się wprowadziliśmy, w 2018 roku, to odczuliśmy to na własnej skórze. Była godzina pierwsza w nocy, słychać było trzaski, krzyki i szczekanie psa – opowiada pan Robert.

Mężczyzna opowiada, że zwrócił sąsiadce uwagę i poprosił, by się uspokoiła, bo dziecko nie może spać.

- W tym momencie poszło, nie wiem czy mogę przeklinać: sp***, k***, taka i taka – relacjonuje.

Pani Katarzyna wspomina inną sytuację. - Akurat mijaliśmy tę panią i moje dziecko powiedziało jej: dzień dobry. Ona nie odpowiedziała. Mój syn się zapytał: mamo, o co chodzi? Ja mówię: no to synku nie mów. Odwróciła się i tak: ty k***, szmato, sp***.

"Bałem się o swoje życie"

- To jest kobieta o dwóch twarzach. Któregoś dnia stałem i czekałem na windę. Otwierają się drzwi od windy, widzę panią X, oczywiście nie wsiadłem, bo bałem się o swoje życie. Zamykając drzwi krzyknęła do mnie: ty k***. Wziąłem telefon do ręki i zacząłem nagrywać. Nagle była całkiem inna, grzeczniutka – przekonuje pan Robert.

 Do awantur miało też dochodzić w sklepie prowadzonym przez parę.

- Przychodzę na zamknięcie sklepu, rzuciła się na mnie zrywając mi maseczkę, którą miałem, nadrywając mi wargę. Wpadła do sklepu, zaczęła rozwalać mi towar  - mówi pan Robert i pokazuje film, na którym widać, jak funkcjonariuszka demoluje sklepowe regały.

Obezwładniona przez dzielnicowego

- Wychodziłam z pracy. Zaatakowała mnie we wnęce przy drzwiach do domu. Kopnęła mnie z całej siły do tego stopnia, że się przewróciłam. Wykrzykiwała, że weźmie nóż i zabije mnie i moje dziecko. Uciekłam do sklepu i poprosiłam o pomoc pracownicę – mówi Marzena Kulawiak, partnerka pana Roberta.

- My szybko do drzwi, pozamykałyśmy je, żeby ona się nie dostała. Ona szarpała, strasznie nas wyzywała, no przede wszystkim Marzenkę. Zaczęła tutaj wrzeszczeć, wyzywać nas wszystkich naokoło. Zbiegowisko się zrobiło – dodaje pani Małgorzata, która pracuje w sklepie.

Wszystko działo się w lutym tego roku. Przerażone kobiety wezwały policję. Najbliżej był dzielnicowy tego osiedla, który natychmiast zareagował na wezwanie i obezwładnił policjantkę.

 - Ona się nakręca. Widząc jej oczy, to jakby miała diabła w sobie. Na wszystkich jest nastawiona „anty”. Tu sąsiadów wyzywała tego dnia, starsze małżeństwo szło, sąsiada chciała kopnąć – relacjonuje Robert Zalewski.

"Nic nie mogą z tym zrobić"

Kobieta została zabrana, ale już następnego dnia wróciła do domu. Policja odmówiła nam wypowiedzi, ponieważ sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ. Problem w tym, że prokuratura śledztwo zawiesiła  W mailu nadesłanym przez rzeczniczkę prokuratury Katarzynę Skrzeczkowską czytamy:

Prokurator objął ściganiem z urzędu czyn polegający na naruszeniu nietykalności cielesnej Marzeny K.  W toku postępowania zgromadzono pełny materiał dowodowy i wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów Agnieszce S. Nie ogłoszono podejrzanej tych zarzutów z uwagi na to, że  od początku marca do połowy kwietnia 2021 r. dwukrotnie przybywała ona w szpitalu.

Następnego dnia ponownie próbowaliśmy porozmawiać z agresywną kobietą. Od jej innej sąsiadki, pani Katarzyny, dowiedzieliśmy się, że wcześniej zdążyła ją "nawyzywać przez uchylone drzwi".

 

Policjantka nie chciała rozmawiać z "Interwencją". 

- Nieraz składałem zeznania na policji, nieraz byłem, to stwierdzono, że nic nie mogą z tym zrobić. Zapytałem: w momencie, kiedy wyskoczy z nożem do mnie, do mojej partnerki albo do mojego dziecka, to wtedy coś zrobicie. No to policjant powiedział, że tak – podsumowuje Robert Zalewski.

Autor: 
zzz
Źródło: 
interia

Reklama

plportal.pl