Polska policja skończy jak Berkut? Pałki i gaz na bezbronne kobiety

Reklama

czw., 11/19/2020 - 19:31 -- zzz

- Takie akcje, jakie widzieliśmy wczoraj, stosuje się najczęściej wobec kiboli. A jest różnica między demonstrującymi kobietami a grupą zorganizowanych facetów nastawionych na konfrontację z policją. Kobiety nie są ani uzbrojone, ani agresywne. Wyrażają swoje przekonania, ale to nie jest przesłanka, żeby stosować wobec nich takie działania – mówi w rozmowie z Onetem były antyterrorysta.

Bezpośrednią odpowiedzialność za ten napad ponosi Jarosław Kaczyński. Napad obciąża też Mariusza Kamińskiego i Mateusza Morawieckiego. Polska zmienia się w kraj, w którym władza używa bardzo brutalnych środków do tłumienia pokojowych demonstracji.

Video

Osadzony film

Link - rzekomi pałkarze bezbronnych kobiet

W trakcie wczorajszego protestu zorganizowanego przez Strajk Kobiet doszło do niebezpiecznego momentu - jak okazało się później - z udziałem nieumundurowanych policjantów. Miały miejsce gwałtowne starcia podczas zatrzymań, część uczestników protestu spanikowała, myśląc, że tajni funkcjonariusze byli nacjonalistami próbującymi sprowokować demonstrantów.

 

Kim byli nieumundurowani funkcjonariusze? Najczęściej są to policjanci operacyjni z wydziałów kryminalnych lub antyterroryści. Stanowią zabezpieczenie do oddziałów prewencji i zajmują się wyciąganiem z tłumu najbardziej agresywnych i niebezpiecznych osób. O wczorajszych wydarzenia rozmawiamy z byłym funkcjonariuszem AT z Biura Operacji Antyterrorystycznych, który brał udział w tego typu akcjach.

- Kiedy stosuje się takie metody? To wszystko zależy od tego, wobec kogo te działania są prowadzone. My działaliśmy tak wielokrotnie, zazwyczaj 11 listopada, kiedy pojawiały się bojówki kibolskie nastawione na konfrontację. Dotyczyły to tylko i wyłącznie tych osób. To były grupy zorganizowane, uzbrojone często w pałki, kastety, noże i koktajle Mołotowa, które później rzucali w kierunku policjantów – relacjonuje były antyterrorysta proszący o zachowanie anonimowości.

- Ze stanowiska dowodzenia zawsze było widać, która część grupy zachowuje się najbardziej agresywnie i stanowi zagrożenie dla policjantów prewencji. Wtedy na podstawie dyspozycji dowódcy wprowadzało się tam zespół z naszymi policjantami z AT i wyciągało konkretne, wskazane osoby. Prawie zawsze znajdowaliśmy przy nich niebezpieczne narzędzia. To były sytuacje bardzo dynamiczne, ale miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa zarówno samym policjantom, jak i innymi uczestnikom demonstracji – dodaje.

Były funkcjonariusz AT podkreśla jednocześnie, że nie widzi powodu, dla którego takie środki zastosowano wczoraj. - Takie środki mogły być przygotowane na wypadek eskalacji. Ale jest różnica między demonstrującymi kobietami a kibolami nastawionymi na konfrontację z policją. Kobiety nie są ani uzbrojone, ani agresywne. Wyrażają swoje przekonania, ale to nie jest przesłanka, żeby stosować wobec nich takie działania – podkreśla.

 

Były antyterrorysta przyznaje też, że w trakcie działań policjantów po cywilnemu ludzie mogli czuć się zdezorientowani, bo w tak dynamicznej sytuacji trudno rozpoznać policjanta. Jak to wygląda od strony formalnej? „Tajniacy” co do zasady nie muszą mieć żadnych oznaczeń, które wskazywałyby, że są z policji. Jednak w trakcie interwencji powinni się wylegitymować i poinformować, że są funkcjonariuszami.

- W trakcie działania w tłumie wygląda to najczęściej tak, że dwóch policjantów zatrzymuje osobę, a czterech go asekuruje. W związku z tym ta czwórka powinna się wylegitymować i przekazać, że są policjantami – wyjaśnia nasz rozmówca.

- Policjant ma ochronę prawną, ale też powinien mieć coś takiego, jak świadomość taktyczną i wiedzieć, do kogo i w jakim stopniu zastosować środki przymusu bezpośredniego. Funkcjonariusze też uczestniczą w życiu publicznym i powinni wiedzieć, kim jest np. marszałek Czarzasty. Poza tym oni mają łączność między sobą, komunikują się z dowódcą, który ma podgląd na to, co się dzieje. Wczoraj to wszystko nie działało dobrze – zaznacza.

Autor: 
Mateusz Baczyński
Źródło: 
onet/plportal.pl
video: 

Reklama

plportal.pl