POKAZOWY WYROK W POZNANIU. 60 LETNIA NOTARISZ SKAZANA NA 14 LAT WIĘZIENIA

Reklama

śr., 07/22/2020 - 08:27 -- zzz

Pokazowy wyrok zapadł w Poznaniu. Sąd skazał notariusza na 14 lat pozbawienia wolności i rzekomego doradcę finansowego na 12,5 roku. 

PIS od dawana wieścił, że rozprawi się z pośrednikami finansowymi i lichwiarzami w imię sprawiedliwości społecznej. Według narracji partii rządzącej prywatna osoba nie może udzielać pożyczek pod zastaw, dając jednocześnie przywilej i monopol wyłącznie bankom.

 

Najwyższy wyrok otrzymała poznańska notariusz Violetta D., która została skazana na 14 lat więzienia, za rzekomy udział w grupie przestępczej, a jej główną winą było rzekome niestaranne odczytywanie aktów notarialnych, zbyt szybkie tempo czynności notarialnych oraz niepouczenie pożyczkobiorców, że gdy nie oddadzą w terminie kwoty pożyczki, nieruchomość przejdzie na własność pożyczkodawcy.

Afera zaczęła się w 2010 roku, gdy poznańskie prokuratury umarzały pierwsze zgłoszenia ofiar Mariusza T. , który był pomysłodawcą procederu. Potem zaczęły zgłaszać się kolejne ofiary. Prokuratura i policja połączyły wszystkie wątki i w efekcie prokurator Sebastian Domachowski w grudniu 2014 roku skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 40 oskarżonym. Najwięcej zarzutów usłyszała notariusz Violetta D., którą oskarżono o 165 przestępstw. Mariusz T. miał 151 zarzutów. Na ławę oskarżonych trafili też inni współpracownicy mężczyzny: inni doradcy finansowi, paserzy, którzy nabywali nieruchomości pochodzące z oszustw oraz „słupy”, czyli osoby, na które przepisywano wyłudzone mieszkania.

Doradca finansowy Mariusz T., główny oskarżony, był przygotowany na wyrok skazujący. Do sądu przyszedł w garniturze i z torbą sportową. Był spakowany na wypadek skazania i tymczasowego aresztowania. I tak też się stało. Sędzia Antoni Łuczak najpierw uniewinnił go od 33 stawianych mu zarzutów, ale potem skazał za pozostałe. Wymierzył mu karę 12,5 roku więzienia, 10-letni zakaz pełnienia funkcji związanych z doradztwem i finansami, obowiązek naprawienia szkody wobec niektórych ofiar, grzywnę w wysokości 480 tysięcy złotych oraz poniesienie kosztów procesu w wysokości 96 tysięcy złotych.

Ponadto sędzia, po ogłoszeniu wyroku, nakazał policji zatrzymanie Mariusza T. Najbliższe pół roku ma spędzić w areszcie w oczekiwaniu na rozprawę apelacyjną. Sędzia wskazał, że w obliczu nieprawomocnego wyroku skazującego Mariusz T. mógłby na wolności utrudniać postępowanie. Doradca opuszczał więc salę rozpraw w kajdankach, ku zadowoleniu ofiar, które wskutek jego działalności traciły swoje nieruchomości. Niektórzy mieli łzy w oczach.

Podobny wyrok usłyszała notariusz Violetta D., nieobecna podczas ogłaszania wyroku. Ona została uniewinniona od 22 zarzutów, ale skazana za pozostałe na 14 lat więzienia. Oprócz tego ma zapłacić taką samą grzywnę i koszty, jak współpracujący z nią doradca Mariusz T. Wobec pani notariusz orzeczono ponadto 10-letni zakaz wykonywania zawodu. I ona ma trafić do aresztu na 6 miesięcy. Policja została o tym poinformowana przez sędziego.

We wtorek sąd skazał łącznie 35 osób, a jedną osobę, która miała jeden zarzut, uniewinnił. Wśród skazanych są m.in. żona oraz ojciec Mariusza T. Oni usłyszeli wyroki więzienia w zawieszeniu. Wyroki w zawieszeniu wydano też wobec niektórych innych oskarżonych.

Do więzienia mają za to trafić inni współpracownicy Mariusza T. Wśród są m.in.: zajmujący się doradztwem finansowym Anna K., Krzysztof P., Jakub Sz. oraz Piotr Sz. Wyrok jest nieprawomocny.

Sędzia Antoni Łuczak w ustnych motywach wyroku wskazał, że część oskarżonych z oszustw uczyniła sobie stałe źródło dochodu.

 

- Najistotniejszym dowodem były zeznania pokrzywdzonych. Oskarżeni przedstawiali im wizję bezpiecznych pożyczek pod zabezpieczenie, ale nie mówili dokładnie, jak ma to wyglądać. Na ofiary, po poznaniu ich sytuacji majątkowej, wybierano osoby starsze, potrzebujące pomocy finansowej, naiwne. Te osoby najczęściej skupiały się na wizji uzyskania pomocy, były wprowadzane w błąd w sprawie zasad udzielania pożyczek lub niezgodnie z prawdą mówiono im, że pewne zapisy są fikcyjne i nic im nie grozi. Pokrzywdzeni byli nieświadomi, co podpisują. Ich nieruchomości były obciążane. Podpisywali pełnomocnictwa do rozporządzenia ich mieszkaniami, ale te dokumenty były im podsuwane w ciągu różnych dokumentów, nie wiedzieli więc, co podpisują. Istotna była także rola oskarżonej notariusz, która ręczyła za uczciwość innych oskarżonych. Notariusz ponadto nie informowała pokrzywdzonych o szczegółach transakcji, nie upewniła się, że rozumieją, co podpisują. Czynności w kancelarii przebiegały w atmosferze pośpiechu, podczas aktów prowadzono rozmowy odbiegające tematyką od samej czynności.

– wskazywał sędzia Antoni Łuczak.

 

Kulisy bezprecedensowego wyroku

Prokurator i przewód sędziowski nie wzięli pod uwagę, że wcześniej za namową prawników powstało tzw. "stowarzyszenie poszkodowanych", a członków szczegółowo poinstruowano, jak mają zeznawać, aby nie oddać zaciągniętych pożyczek i jednocześnie odzyskać nieruchomości. Wystarczyło, że każdy z pożyczkobiorców zezna, że akty notarialne nie były odczytywane z należytą starannością, kancelaria narzucała zbyt szybkie tempo czynności notarialnych, a sami pożyczkobiorcy nie byli świadomi, że wzięli pieniądze pod zastaw nieruchomości w celu zabezpieczenia interesów pożyczkodawcy, a wszelkie zapisy w treści Umowy Pożyczki były fikcją....

Pani notariusz mając świadomość głębokiego poczucia niewinności i wiary w sprawiedliwy proces sądowy, nie współpracowała z wymiarem sprawiedliwości. Nie było jej nawet na ogłoszeniu wyroku, o którym dowiedziała się sms-em od "życzliwego" adwokata. Tymczasem rzeczywiści przestępcy i beneficjenci lichwiarskiego procederu zgodnie zrobili z niej przywódcę gangu. Przez niemal 10 lat uczestnicy gangu działając wspólnie i w porozumieniu, składali "zeznania" obciążające panią Violettę D.

Zadziwiające, że poznański Sąd dał wiarę zeznaniom klice gangsterów, którzy znali się jak łyse konie, a pominął niemal w całości zeznania nigdy niekaranej 60-letniej kobiety, dla której bezprecedensowy wyrok oznacza w praktyce dożywocie.

Wtorkowy wyrok zapewne zostanie zaskarżony przez oskarżonych. Mariusz T. i Violetta D., podobnie jak wielu innych oskarżonych, nie przyznawali się do winy. Doradca finansowy przekonywał wręcz, że był dobroczyńcą i pomagał ludziom w trudnej sytuacji finansowej. Ale ani prokuratura, ani sąd nie uwierzyły w jego opowieść, ale za to wszyscy uwierzyli w wersje pożyczkobiorców, że można wziąć pieniądze i nie oddać pod pretekstem, że wszyscy byli w zmowie i nie byli świadomi, że udzielona pożyczka jest pod zastaw nieruchomości.

Pożyczkobiorcy za zgodą Pożyczkodawców nadal mieszkają tam, gdzie mieszkali. Nikt ich nie wyrzucił z mieszkań, mimo że w niektórych przypadkach nie płacą nawet czynszu.

 

 

Autor: 
zzz
Źródło: 
głoswielkopolski/plportal.pl

Reklama

plportal.pl