Polska nie wyda Szwecji Lisowa, który uciekł z córkami zabranymi z muzułmańskiej rodziny zastępczej

Reklama

śr., 07/10/2019 - 19:28 -- zzz

Ścigany przez szwedzkie władze Europejskim Nakazem Aresztowania (ENA) Denis Lisow nie zostanie wydany Szwecji - orzekł w środę Sąd Okręgowy w Warszawie. Sędzia podkreślił, że wydanie w tym przypadku ENA "narusza wolności i prawa człowieka i obywatela". Szwecja ściga Lisowa, bo zabrał córki z muzułmańskiej rodziny zastępczej. Próbował dostać się z nimi do Moskwy, ale zatrzymano go w Polsce.

Sędzia Dariusz Łubowski argumentując odmowę na wydanie Lisowa podkreślił w środę, że "nie zostały spełnione wszystkie wymogi formalne". Argumentował, że wydanie przez Królestwo Szwecji ENA narusza w tym przypadku "wolności i prawa człowieka i obywatela".

"Został postawiony przez władze szwedzkie w sytuacji bez wyjścia, w istnej matni"

Jak podkreślił sędzia Łubowski, władze szwedzkie odebrały Lisowowi trójkę małoletnich dzieci z powodu "li tylko choroby psychicznej ich matki, która została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym". - Należy przy tym zauważyć, że stwierdzona choroba psychiczna matki uniemożliwiająca sprawowanie władzy rodzicielskiej wiązała się z ograniczaniem możliwości wyrażenia woli przez drugiego z rodziców - dodał.

- Denis Lisow został postawiony przez władze szwedzkie w sytuacji bez wyjścia, w istnej matni. Zostały mu odebrane dzieci, a jednocześnie postawiono mu warunki odzyskania dzieci niemożliwe do spełnienia, bowiem prawo stałego pobytu nie zostało mu przyznane - mówił sędzia Łubowski, uzasadniając wyrok. Jak podkreślił, władze Szwecji "nie zagwarantowały Denisowi Lisowowi należytego prawa do kontaktu z dziećmi", a rodzina zastępcza, do której trafiły dzieci, znajdowała się "w znacznej odległości od miejsca zamieszkania".

"Dzieci przy ojcu czują się kochane i bezpieczne" 

Sędzia zauważył również, że dzieci przy ojcu "czują się kochane i bezpieczne". -  Chcą przebywać i mieszkać z ojcem - podkreślał Łubowski.

- Dzieci zostały umieszczone w całkowicie obcej kulturowo, obyczajowo, religijnie, mentalnie rodzinie zastępczej, w której nie czuły się bezpiecznie. To niewątpliwie mogło u dzieci wywołać pogłębiający się stres, a w konsekwencji doprowadzić także do zaburzeń osobowościowych i psychicznych. Zdaniem sądu ojciec nie mógł patrzeć na to, jak dzieciom dzieje się krzywda - argumentował sędzia Łubowski.

- W tym miejscu należy stwierdzić, że takie działania władz szwedzkich bezpośrednio godziły w dobro dzieci, pozbawiały je nie tylko tożsamości etnicznych, kulturowej, religijnej, ale przede wszystkim ciepła i miłości rodzicielskiej - ocenił sędzia.

 

Prokurator również wnioskował, by Lisowa nie wydawać Szwecji

Przed wydaniem orzeczenia o odrzucenie wniosku Szwecji na wydanie Lisowa wnioskowali nie tylko obrońcy Rosjanina, ale również prokurator, który przypomniał o "podwójnej karalności" - oznacza to, że czyn za który jest ścigany Lisow nie jest w Polsce przestępstwem. 

Przypomniano, że Rosjanin nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, a ze Szwecji wyjechał za zgodą matki. 

W kwietniu Lisow i jego trzy córki: 12-letnia Sofia, 6-letnia Serafina i 4-letnia Alisa przypłynęli promem ze Szwecji do Polski. Chcieli się dostać do Rosji, ale straż graniczna zatrzymała ich na lotnisku w Warszawie. Szwecja zarzuca Lisowowi uprowadzenie córek i narażenie ich na szkodę za co grozi do 4 lat więzienia.

Poniżej rozmowa z Denisem Lisowem i jego pełnomocnikiem mecenasem Babken Khanzadyanem, którą tuż po ogłoszeniu wyroku przeprowadziła dziennikarka Polsat News Agnieszka Kuzyk.

Ojciec tłumaczył polskim służbom, że wywiózł córki ze Szwecji, bo tamtejsza opieka socjalna we wrześniu 2017 roku odebrała mu córki i umieściła je w muzułmańskiej, imigranckiej rodzinie zastępczej, po tym jak jego żona w 2014 roku zachorowała na schizofrenię. Denisowi Lisowowi, nie odebrano praw rodzicielskich, ale przyznano jedynie cotygodniowe 6-godzinne widzenia z dziećmi. Mężczyzna nie mógł się z tym pogodzić, więc zdecydował się porwać dzieci.

Rodzina od kwietnia przebywa w Polsce. Tu stara się o azyl. Strona szwedzka walczy o wydanie ojca i dzieci. Kilka dni temu wydała za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

 

Dzieci bardzo przeżyły całą sprawę

Jeden z pełnomocników Rosjanina, mecenas Babken Khanzadyan, mówił przed dwoma tygodniami, że najstarsza z córek mocno przeżywa to, co się dzieje. - Stała się nadopiekuńcza wobec młodszego rodzeństwa, tak jakby przejęła rolę matki. Ona pisze i czyta, więc czerpie wiadomości z mediów. Była raz hospitalizowana w Warszawie ze względu na stres oraz na pobyt w domu u muzułmańskiej rodziny zastępczej. Mamy potwierdzone dokumentacją medyczną, że pobyt tam odbił się bardzo negatywnie na dziewczynkach. Młodszej zaczęły wypadać włosy - przekazał.  

W kwietniu Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy orzekł, że trzy córki Rosjanina pozostaną pod jego opieką do czasu rozpatrzenia wniosku o przyznanie mu statusu uchodźcy. Strona szwedzka wydała za mężczyzną Europejski Nakaz Aresztowania. 

Środowy wyrok Sądu Okręgowego nie jest prawomocny, strony mają trzy dni na wniesienie odwołania. 

Autor: 
zzz
Źródło: 
polsatnews
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:
7 + 5 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama

plportal.pl