AFERA PODKARPACKA: ŚMIERĆ KOSTECKIEGO I UKRAIŃSKIE SŁUŻBY

Reklama

pon., 09/23/2019 - 10:19 -- zzz

Ukraińskie służby już od 2007 r. interesowały się, jacy politycy i biznesmeni są klientami agencji towarzyskich braci R. na Podkarpaciu - wynika z zeznań samych braci R., do których dotarła "Rzeczpospolita".

 

Jak przypomina  "Rzeczpospolita", bracia Jewgienij i Aleksiej R. z Ukrainy przez ponad 16 lat prowadzili na Podkarpaciu sieć agencji towarzyskich i pozostawali bezkarni. Wpadli dopiero w 2016 r. O taśmach kompromitujących VIP-ów, które nagrywano w ich agencjach, istniały dotychczas tylko spekulacje. Mówił o nich m.in. były agent CBA Wojciech J. Tymczasem gazeta znalazła dowody, że wersja o taśmach, które później wywieziono na Ukrainę, może być prawdopodobna.

Kilka miesięcy temu gazeta pisała, że z podkarpackich agencji towarzyskich braci R. miało pochodzić - według nieoficjalnych informacji -  4 tys. nagrań. Na taśmach miały zostać utrwalone wizyty w lokalach m.in polityków, wiceministra obrony, arcybiskupa i szefa komendy policji. Taśmy miały trafić na Ukrainę.

Dziennikarze "Rzeczpospolitej", za zgodą prezesa Sądu Okręgowego w Tarnowie, zapoznali się teraz z jawną częścią akt sprawy karnej przeciwko braciom R. To właśnie tam pojawia się ślad nagrań. 

W listopadzie 2011 r. zawiadomienie o "szpiegostwie przeciwko Polsce" złożył do polskiej prokuratury adwokat Jewgienija i Aleksieja R. Bracia twierdzili, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy od 2007 r. szukała informacji o klientach prowadzonych przez nich agencji towarzyskich.

Ukraińskie służby - według relacji braci - interesowały się "politykami i biznesmenami", poszukiwały materiałów w postaci "CD-ROM-ów i pendrive'ów" - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Jak podkreśla gazeta, Prokuratura Krajowa dementuje informacje o sekstaśmach - twierdzi, że w agencjach R. ich nie znaleziono, więc nagrań nie ma i nie było. Problem w tym - zaznacza "Rzeczpospolita" - że do szukania kamer i taśm śledczy zabrali się dopiero w 2016 r. 

Zmarły bokser Dawid Kostecki mógł się narazić służbom i wpływowym ludziom - wynika z materiałów, do których dotarła "Rzeczpospolita".

Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że Dawid Kostecki już w 2012 r. "wsypał" korupcyjny układ policjantów z rzeszowskiego CBŚ z ukraińskimi sutenerami. 

Dziennik zapoznał się z jawną częścią akt sprawy karnej braci Aleksieja i Jewgenija R. z Ukrainy. Z dokumentów wynika, że śledztwo przeciwko braciom R. zainicjował Kostecki, który w lipcu 2012 r. złożył zawiadomienie o przestępstwie, a potem był trzykrotnie przesłuchiwany przez prokuraturę. Bokser opowiedział o rzekomych podsłuchach i monitoringu w agencjach towarzyskich braci R.

Jak podaje dziennik, Kostecki ujawnił wówczas m.in., że wysoki rangą rzeszowski policjant Daniel Ś. "miał mieć haki na wszystkich". "Nie chodzi tu wyłącznie o przestępców, ale również o osoby wywodzące się z kręgów polityki, biznesu, władzy lokalnej" - mówił.

Jedno z zeznań, do których dotarła "Rzeczpospolita", Kostecki zakończył następującymi słowami: "Wiem, że mam bardzo dużo do stracenia, ale musiał się w tej sprawie ktoś przełamać, ktoś, kto przerwie w tej sprawie milczenie".

Choć bokser przerwał zmowę milczenia, to - jak podkreśla dziennik - zostawiono go samego sobie. Nie dostał ochrony po złożeniu zeznań, a sutenerów i grupę policjantów rzeszowskiego CBŚ zatrzymano dopiero w 2016 r., czyli po czterech latach. 

Przypomnijmy, że do śmierci Dawida Kosteckiego doszło 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Były pięściarz miał się powiesić w łóżku na pętli z prześcieradła przykryty kocem - co zdaniem Służby Więziennej uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Jak informowała Służba Więzienna, funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go jednak uratować. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że bokser popełnił samobójstwo. 

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. W samobójstwo nie wierzy rodzina Kosteckiego, którą reprezentują mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois. 

Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Rzeczpospolitej".

 

Autor: 
zzz
Źródło: 
rp/interia

Reklama

plportal.pl