SEKSAFERA TAŚMOWA Z MARSZAŁKIEM W TLE. BYŁY AGENT CBA W OPAŁACH

Reklama

czw., 07/04/2019 - 21:52 -- zzz

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w połowie lipca dojdzie do pierwszego przesłuchania w prokuraturze byłego oficera CBA Wojciecha Janika. To on zawiadomił śledczych o ewentualnych nieprawidłowościach w obecnym kierownictwie Biura i ujawnił, że nagrano w agencji towarzyskiej jednego z czołowych polityków PiS.

Podobny obraz

 

Były agent Wojciech Janik jest wrogiem nr 1 obecnego kierownictwa Biura

Były agent Wojciech Janik jest wrogiem nr 1 obecnego kierownictwa Biura (East News, Fot: BARTOSZ KRUPA)

 

- Przesłuchanie wyznaczono na 16 lipca. Funkcjonariusz CBA, który złożył zawiadomienie do prokuratury, będzie zeznawał w charakterze świadka – mówi nam informator znający kulisy sprawy. Z naszych informacji wynika, że czynności będą prowadzone również następnego dnia. A tydzień później, Wojciech Janik ma stawić się znowu w prokuraturze. Tym razem z zawiadomienia obecnego kierownictwa Biura, które uznało, że ich były funkcjonariusz rozpowszechnia nieprawdziwe informacje.

Przypomnijmy, Janik był agentem CBA o specjalnych uprawnieniach, który w 2016 r. został wysłany przez samego szefa CBA Ernesta Bejdę do zbadania tzw. afery podkarpackiej. Miał też szukać haków na byłego szefa Biura Pawła Wojtunika.

Podczas misji specjalnej funkcjonariusz CBA dotarł do nagrania z udziałem jednego z czołowych polityków PiS z agencji towarzyskiej. W Sejmie mówił, że taśmę z sejfu mu wykradziono. Jak twierdził, po tym, jak przywiózł do CBA od informatora DVD z nagraniem, stał się niewygodny dla szefów służby. Wszczęto wobec niego postępowanie sprawdzające, zaproponowano mu przeniesienie do departamentu zajmującego się szkoleniami. W 2018 roku Janik sam zwolnił się ze służby w CBA. I zawiadomił prokuraturę o nieprawidłowościach w kierownictwie. Biuro twierdzi, że były agent jest niewiarygodny i kłamie.

W sprawie Wojciecha Janika jest jeszcze trzecie postępowanie. Z zawiadomienia marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i Kancelarii Sejmu. Polityk PiS poczuł się urażony wypowiedziami agenta CBA, który wymieniał jego nazwisko w kontekście sensacyjnych nagrań. Śledztwo w tej sprawie wszczęto 8 maja. I jak ustaliła WP, cały czas jest w toku.

Przesłuchanie w połowie lipca byłego agenta CBA może być kluczowe jeszcze z innego powodu. Kiedy ponad miesiąc temu śledczy wzywali Janika, przytoczyli artykuł 209 kodeksu karnego, który mówił o uchylaniu się od obowiązku alimentacyjnego. Pismo wprowadziło w osłupienie zarówno byłego oficera CBA, jak i jego pełnomocnik Beatę Bosak-Kruczek. Funkcjonariusz jest bowiem od wielu lat szczęśliwym małżonkiem i nigdy nie miał sądowego nakazu płacenia alimentów.

 

Andrzej Rozenek@ARozenek

A potem będzie, że to "oczywista pomyłka pisarska". Podstęp grubymi nićmi szyty. Wojciech Janik, były agent CBA, ma żonę i dwójkę dzieci, są małżeństwem, żyją razem. Paragraf dotyczący uchylania się od alimentów przytoczony w wezwaniu w sposób oczywisty go nie dotyczy. Pułapka. https://twitter.com/MariuszGierszew/status/1126412720889319426 

Mariusz Gierszewski@MariuszGierszew

Prokuratura wzywa byłego agenta CBA.Chce aby złożył zawiadomienie.Przypadkowo myli artykuł. Na logikę może chodzić o zawiadomienie dot. taśmy z Marszałkiem bo wcześniejsze zawiadomienie agenta tego nie dotyczyło.W ten sposób będzie mogła mu postawić zarzut fałszywego oskarżenia.

Zobacz obraz na Twitterze

 

– Wyglądało to na celową pomyłkę. Janik miał stawić się w prokuraturze, celem wyjaśnienia jako świadek. Wtedy prokuratura mogłaby mu postawić zarzut fałszywego oskarżenia marszałka Sejmu – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Janik wówczas nie pojawił się w prokuraturze. Śledczy wycofali się z wzywania go, by wyjaśnił uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego. Czy jednak wycofali się z postawienia mu zarzutów, dowiemy się w połowie lipca. Po jego pierwszym przesłuchaniu.

Czego i kogo dotyczy seksafera?

Sprawa dotyczy obcowania płciowego z nieletnią, prawdopodobnie zmuszaną do nierządu ukraińską prostytutkę, którego miałby dopuścić się ważny polityk Prawa i Sprawiedliwości. Następnie, za sprawą ustaleń Andrzeja Rozenka, byłego posła i polityka lewicy, Tygodnik „NIE” ogłosił, że miało chodzić o drugą najważniejszą osobę w państwie. Informacje te nadal nie są potwierdzone, gdyż sam posądzony konsekwentnie milczy, a i jego rodzima partia nie kwapi się wystosowania oficjalnego stanowiska, czy choćby skomentowania doniesień. Zupełnie odwrotną sytuację możemy zaobserwować w sieci. Temat wywołał olbrzymie poruszenie wśród komentatorów.

 

Autor: 
Sylwester Ruszewicz/Z.B.
Źródło: 
wp.pl/plportal.pl

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:
13 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama

plportal.pl