Pobiedziska. Policjanci z zarzutami. Nie żyje nietrzeźwy pozostawiony w lesie

Reklama

sob., 05/29/2021 - 10:06 -- zzz

Wkrótce zapadnie wyrok w sprawie dwojga policjantów z Pobiedzisk (woj. wielkopolskie), którzy wywieźli nietrzeźwego mężczyznę do lasu, zamiast do izby wytrzeźwień. 36-latek zmarł, a prokuratura postawiła funkcjonariuszom zarzuty. Były policjant, ze łzami w oczach mówił na rozprawie o tym, co się wtedy wydarzyło.

 

W piątek strony wygłosiły mowy końcowe w procesie, którego przewód zakończył się 11 maja.

- Niestety nie możemy cofnąć czasu. Gdybym mógł, to na pewno bym to zrobił - wyraził ze skruchą przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie oskarżony Filip S., były policjant. Chodzi o feralną interwencję sprzed lat.

Zostawili mężczyznę w lesie. Usłyszeli zarzuty

Filip S. i Karolina F. patrolując ulice Pobiedzisk, dostali wezwanie do mężczyzny, który leżał na ulicy - był pod wpływem alkoholu. Zamiast zawieźć go do najbliższej izby wytrzeźwień, wzięli go do radiowozu, wywieźli poza granice miasta i zostawili w lesie. Zwłoki 36-letniego Piotra M. znaleziono dzień później w miejscu, gdzie go pozostawiono.
Policjanci usłyszeli trzy zarzuty: niedopełnienia obowiązków, nieudzielenia pomocy i narażenie na utratę życia lub zdrowia. Filip S. skorzystał wówczas z prawa do odmowy składania wyjaśnień, jego koleżanka zdecydowała się zeznawać .

Oskarżony postanowił zeznawać

Oskarżony były funkcjonariusz zdecydował się teraz zeznawać. 

- Ta interwencja nie miała tak wyglądać, minęły trzy lata, a ja ją widzę tak, jak dzisiaj, widzę twarz pana Piotra, będę to widział pewnie już do końca swojego życia - powiedział przed sądem oskarżony Filip S.

- Nie chciał sam jechać na izbę wytrzeźwień, co przecież potwierdziła pani prokurator w uzasadnieniu aktu oskarżenia. To były dla niego koszta, a najbliższa izba wytrzeźwień była wtedy w Poznaniu. Wiem, że ta interwencja nie była zgodna z procedurami, skłamaliśmy w służbowych notatnikach, ale nie jestem takim człowiekiem, jak zarzuca mi się w akcie oskarżenia - kontynuował były mundurowy.

Prokurator domaga się bezwzględnego więzienia

Obrońca oskarżonego, adwokat Michał Lewicki podkreślił przed sądem, że "sam fakt złożenia przez współoskarżonego wyjaśnień obciążających inną osobę nie dowodzi, że okoliczności i fakty w nich zawarte rzeczywiście miały miejsce".

Co do winy oskarżonych nie ma żadnych wątpliwości prokuratura, która domaga się "wymierzenia oskarżonemu kary pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia". - Natomiast w przypadku pani oskarżonej były to wnioski pozbawienia wolności z warunkowym okresem jego wykonania - mówił prokurator Jarosław Żak.

 

W przypadku Filipa S. chodzi o dwa lata i dwa miesiące bezwzględnego więzienia. Jego obrońca wnioskował "o orzeczenie kary wolnościowej. - Przez co również rozumiem karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem - wyjaśnił adwokat.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 11 czerwca.

Autor: 
zzz
Źródło: 
plportal.pl
Zagłosowałeś na opcję 'down'.

Reklama

plportal.pl