Organizator gejowskiej orgii w Brukseli to syn policjanta i wnuk słynnego piekarza "od kremówek" z Wadowic

Reklama

sob., 12/05/2020 - 15:50 -- zzz

Organizator gejowskiej orgii w Brukseli, podający się za Davida Manzheleya, to tak naprawdę pochodzący z Wadowic Przemysław P., syn emerytowanego policjanta i wnuk popularnego piekarza i cukiernika, u którego można kupić słynne, wadowickie kremówki. Tak twierdzą jego krewni. - Tak, to on! Nie dość, że ukrywał przed nami, że jest gejem, to jeszcze na dodatek przybrał fałszywe nazwisko - mówi Stanisław Zguda, dziadek mężczyzny. Przemysław P. w wieku 16 lat zamiast serwować klientom rodzinne kremówki, oszukiwał w piekarni, czym podpadł dziadkowi. Teraz mówi o nim cała Europa.

Chodzi o wydarzenia z Brukseli, związane z gejowską orgią, w której wzięło udział ponad 20 osób, w tym konserwatywny europoseł rządzącej Węgrami partii Fidesz József Szájer. Organizatorem imprezy był David Manzheley, który powiedział Onetowi, że regularnie organizuje tego typu orgie, a uczestniczą w nich osoby publiczne z wielu krajów, w tym politycy PiS.

Szybko okazało się, że mężczyzna o takim samym nazwisku i łudząco podobnym wyglądzie jest poszukiwany przez małopolską policję od 2019 roku. Na ogólnopolskiej stronie policji z poszukiwanymi osobami widnieje jako Dawid Manzheley, urodzony w 1984 roku, a jego ostatni adres zameldowania to ulica Sienkiewicza w Wadowicach.

Dziadek: wnuk oszukiwał już w mojej piekarni przy kremówkach

Nieoficjalnie wiadomo, że Dawid Manzheley i organizator głośnej orgii w Brukseli David Manzheley, o którym głośno było ostatnio w mediach, ma być tą samą osobą. Taką informację jako pierwszy podał portal Onet.pl.
Potwierdza to w rozmowie z portalem wadowice.naszemiasto.pl jego dziadek, Stanisław Zguda, właściciel sieci piekarni w Wadowicach i Krakowie, choć dodaje, że wnuk kiedyś nazywał się zupełnie inaczej.

Tak, to on! Poznaliśmy go od razu, jak zobaczyliśmy twarz w wiadomościach. Nie dość, że ukrywał przed nami, że jest gejem, to jeszcze na dodatek przybrał fałszywe nazwisko. Naprawdę na imię ma Przemek

mówi portalowi wadowice.naszemiasto.pl Stanisław Zguda z Wadowic.

To właściciel znanej wadowickiej piekarni, która ma też swój punkt w Krakowie. Można tu kupić m.in. słynne wadowickie kremówki, którymi zajadają się turyści i pielgrzymi, przybywający do Wadowic.

Ludzie mnie znają i szanują, dlatego to, co wyprawia mój wnuk, nie powinno mi zaszkodzić. Nie mam nic do ukrycia

 

wyjaśnia Stanisław Zguda.

Przyznaje, że z wnukiem od lat nie ma kontaktu. Choć kiedyś mały Przemysław był ulubieńcem całej rodziny. Dziadkowie uczyli go m.in. wypieku kremówek. Dziś w Wadowicach mieszka nadal siostra Przemysława.

Był oczkiem w głowie mojej świętej pamięci pierwszej żony. Uczył się w szkole przy ulicy Wojska Polskiego. Potem mu chyba coś odbiło, bo za dobrze go traktowaliśmy. Miał wszystko, co chciał. Mógł przejąć po mnie piekarnię, ale w wieku 16 lat podrobił pieczątkę i bez mojej zgody zwalniał pracowników. Potem było coraz gorzej. Szkoły nie skończył. Wpadł w złe towarzystwo. Dostał majątek, który przepuścił, a mimo to nadal sądził się z nami o spadek. Teraz widzę, jak w telewizji kłamie dziennikarzom w żywe oczy, że on to nie on. Jego ojciec, znany w Wadowicach emerytowany policjant, jest załamany tym, co się teraz dzieje i całą tą aferę z orgią

opowiada nam Stanisław Zguda.

 

Podejrzany w wielu sprawach

Przemysław P. według naszych ustaleń już w 2007 r. miał problemy z prawem i procesy w sądzie dla Krakowa Śródmieścia. Zanim wyjechał zagranicę w 2009 r., prowadził w Wadowicach m.in. kancelarię prawną, nie będąc prawnikiem i nie mając nawet matury, bo, co potwierdza jego dziadek, nie skończył bowiem liceum, naukę zakończył na I klasie.

Organizator gejowskiej orgii w rozmowie z Onetem zaprzeczył, że jest osobą poszukiwaną przez małopolską policję. Powiedział, że to inna osoba, a on w Polsce był dwa razy kilka lat temu u znajomych w Konstancinie, a jego rodzina mieszka w Belgii. Podawał też, że ma 29 lat.

Oficjalnie policja potwierdza tylko, że w dalszym ciągu poszukuje skazanego za oszustwo Dawida Manzheleya

List gończy został wydany przez Sąd Rejonowy Kraków Podgórze. Mężczyzna poszukiwany jest w celu osadzenia w zakładzie karnym. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Wadowicach został bowiem skazany w grudniu 2008 roku na karę 1 roku i 2 miesięcy pozbawienia wolności za oszustwo i inne przestępstwa

przekazał mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.[/cyt]

Sprawa karna prowadzona przeciwko niemu dotyczyła m.in. oszustwa. Dawid Manzheley podawał się za prawnika i oszukał mężczyznę, oferując usługę prawniczą i wyłudzając od niego 2500 złotych.

Mężczyzna ukrywał się od 2009 roku. Na pewnym etapie poszukiwań uzyskaliśmy informację, że mężczyzna prawdopodobnie przebywa za granicami kraju. Zatem 2 sierpnia 2013 roku Sąd Okręgowy w Krakowie wydał Europejski Nakaz Aresztowania poszukiwanego

dodaje rzecznik małopolskiej policji.

W czwartek (5.12) ze strony belgijskiej policjanci uzyskali potwierdzenie, że poszukiwany faktycznie jeszcze kilka dni temu był na terenie Belgii. - O szczegółach uzyskanych informacji, prowadzonych dalej czynności, naszych zamierzeniach itp. nie informujemy z uwagi na dobro sprawy - przekazał Gleń.

Udawał wadowickiego prawnika?

Krakowscy prokuratorzy przypominają sobie, że mężczyzna przewijał się w materiałach postępowań, dotyczących oszustw. Z naszych informacji wynika, że poszukiwany przez policję Manzheley niegdyś próbował zmienić nazwisko, przybierając jako drugi człon nazwisko adwokata z Wadowic. Manzheley faktycznie mówił, że jest prawnikiem i obiecywał ludziom pomoc prawną. Postępowanie w tej sprawie prowadziła wadowicka prokuratura.
Skontaktowaliśmy się z wadowickim adwokatem, ale nie chciał sprawy komentować.

Osobną sprawę poszukiwany mężczyzna ma w myślenickiej prokuraturze za zniesławienie prezes tamtejszego sądu, której w jednym z pism zarzucił przyjęcie korzyści majątkowej od adwokata.

Prokuratura Kraków Śródmieście ma z kolei jego sprawę, w której podawał się za studenta z Izraela i wziął za pomoc prawną 6 tys. zł od jednego z mężczyzn, sprawa była zawieszona, teraz może się to zmienić.

 

Był za nim wydany Europejski Nakaz Doprowadzenia w 2016 r., by przesłuchać go jako świadka w sprawie, podawał wtedy adres w Brukseli, ale okazało się, że strona belgijska poinformowała, że został eksmitowany z tego adresu i nie ma jego nowego miejsca pobytu.

W 2008 r. miał wyrok sądu w Krakowie Podgórzu: 14 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata za oszustwo, powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i fałszywe zeznania. Do wykonania tego wyroku, po jego odwieszeniu, był poszukiwany od 2013 r. Europejskim Nakazem Aresztowania.

Autor: 
Bogumił Storch
Źródło: 
wadowice.naszemiasto.pl
Zagłosowałeś na opcję 'down'.

Reklama

plportal.pl