MANDAT ZA BRAK MASECZKI? TO BEZPRAWIE! NALEŻY DONIEŚĆ DO PROKURATURY O MOŻLIWOŚCI POPEŁNIENIA PRZESTĘPSTWA

Reklama

pon., 10/19/2020 - 11:56 -- zzz

Radca prawny Anna Kubala podzieliła się na Facebooku kilkoma radami na temat wprowadzonych pod pretekstem koronawirusa przepisów. Jak poinformowała, policjantów wypisujących mandat za brak maski można zgłosić do prokuratury rejonowej.

 

Jak przypomniała prawnik, przepisy nowego rozporządzenia „są tak samo martwe jak te z poprzedniego rozporządzenia”.

– Dokładnie to oznacza tyle, że TYLKO i WYŁĄCZNIE osoby CHORE lub podejrzane o zachorowanie mogą być poddane profilaktyce. NIKT INNY NIE MA OBOWIĄZKU NOSZENIA MASECZEK ani przestrzegania żadnych innych wymogów – napisała na Facebooku Anna Kubala.

– Mandatów nie przyjmujemy! Na policjanta, który wypisze mandat składamy doniesienie o popełnieniu przestępstwa DO PROKURATURY rejonowej. Nadgorliwa policja nie znająca prawa dokonuje przekroczenia swoich uprawnień i podlega odpowiedzialności z art. 231 kodeksu karnego – zaznaczyła radca prawny.

Dodała także, że policja „nie ma podstawy do udostępniania danych do sanepidu”, zaś „jeśli to zrobi to sanepid wszczyna postępowanie, ale następnie je umarza”.

– Sanepid nie ma podstaw do wymierzania kary za brak maseczki – podkreśliła.

W myśl artykułu 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej nie ma w Polsce prawnego obowiązku zakrywania ust i nosa.

Wymuszanie zakrywania ust i nosa jest przestępstwem ściganym z artykułu 191 par. 1 KK i podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Rozporządzenie antycovidowe z 9.10.2020 nie przewiduje powszechnego obowiązku zasłaniania ust i nosa przez wszystkich obywateli w przestrzeni publicznej. Byłoby to sprzeczne z ustawą o chorobach zakaźnych.

Bezpieczeństwo prawne
Bezpieczeństwo obywateli – Nasze bezpieczeństwo w czasie epidemii – to także bezpieczeństwo prawne. Nie ma lepszych i gorszych momentów, by pilnować, czy prawa i wolności obywatelskie nie są zagrożone przez nielegalne działania władzy politycznej.

Nie tylko w czasie “pokoju”, ale może przede wszystkim w czasie “wojny” z wirusem ważne jest bezpieczeństwo prawne obywatela i patrzenie na ręce władzy, by zarządzała kryzysem w sposób przewidziany w przepisach obowiązującego prawa.

Nie da się tego powiedzieć o kolejnym rozporządzeniu antycovidowym, wprowadzającym na terenie całej Polski “żółtą” strefę zagrożenia, a wraz z nią między innymi generalny przepis o obowiązku zasłaniania twarzy w przestrzeni ogólnodostępnej. Taki generalny obowiązek rozciągnięty między innymi na przestrzeń miejską, ulice czy chodniki (także puste, w sytuacji, gdy nie mamy styczności z innymi osobami) nie może, zgodnie z ustawą, wiązać wszystkich obywateli. W generalnej i powszechnej postaci nie ma podstawy prawnej (stan prawny na 10.10.2020).

Ustawowe zawężenie
Obowiązek zasłaniania ust i nosa, określony w § 27 rozporządzenia Rady Ministrów z 9.10.2020, DzU. poz. 1758 nawiązuje do ustawowej delegacji z art. 46a w związku z art. 46b pkt 4 ustawy o chorobach zakaźnych, zgodnie z którym:

W rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić (…) obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie.

Ustawa z 5.12.2008 o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, Dz.U. nr 234, poz. 1570 ze zm.

Nie ma wątpliwości, że wskazany w tym przepisie obowiązek dotyczy wyłącznie “osób chorych i podejrzanych o zachorowanie”. Osobami chorymi i podejrzanymi o zachorowanie są osoby znajdujące się w izolacji (domowej czy szpitalnej) oraz kwarantannie w zakresie wymaganym przepisami ustawy. Mogą być to także osoby, które z uwagi na uprawdopodobnione okoliczności miały kontakt z czynnikiem zakaźnym, np. wróciły z wesela, na którym – jak się okazało – siedziały przy stole z osobą zakażoną.

 

W żadnym jednak wypadku nie można uznać, że osobą “podejrzaną o zachorowanie” jest KAŻDY człowiek przez sam fakt wysokiej zakaźności koronawirusa.

 

Autor: 
zzz
Źródło: 
prawy/plportal.pl

Reklama

plportal.pl