gor M. pseudonim Patyk uniewinniony od zarzutu zabójstwa gen. Marka Papały. Prokuratura chciała dożywocia

Reklama

wt., 10/27/2020 - 13:35 -- zzz

Igor M., ps. Patyk niewinny – zdecydował warszawski Sąd Okręgowy. Mężczyzna był oskarżony o zabójstwo byłego komendanta policji gen. Marka Papały. Według prokuratury „Patyk” zastrzelił policjanta w trakcie próby kradzieży samochodu. Sąd nie uznał jednak tej wersji za wiarygodną.

 

Przypomnijmy - 25 czerwca 1998 r. około godziny 22 były komendant główny policji gen. Marek Papała zaparkował samochód przed swoim blokiem. Wtedy podszedł do niego zabójca i oddał w jego kierunku strzał z pistoletu. Gen. Papała zginął na miejscu. Przez lata śledczy uważali, że tłem zabójstwa były rozgrywki gangstersko-polityczne i że śmierć Papały była rezultatem zaplanowanej egzekucji.

Jednak w 2015 r. Prokuratura Apelacyjna w Łodzi wniosła do sądu akt oskarżenia, zgodnie z którym zabójstwo byłego komendanta miało być dziełem przypadku. Według łódzkiej prokuratury do zbrodni doszło w wyniku napadu rabunkowego, a sprawcy zamierzali ukraść samochód Daewoo Espero należący do gen. Papały. Podczas napadu to właśnie Igor M. - trudniący się kradzieżami aut na dużą skalę - miał oddać do byłego komendanta śmiertelny strzał. Gen. Papała miał być więc przypadkową ofiarą złodziei samochodów, którzy prawdopodobnie nie wiedzieli, że auto należało do niego.

Sprawa od samego początku budziła spore kontrowersje. Przede wszystkim dlatego, że Igor M. od lat cieszył się statusem świadka koronnego, a w tej sprawie oskarżył go inny świadek koronny i jednocześnie były członek jego gangu Robert P. pseudonim Biker.

Historia tej dwójki miała wiele etapów. Najpierw, w 2000 r. na współpracę z organami ścigania zdecydował się „Patyk”, który w zamian za bezkarność i status świadka koronnego zgodził się obciążyć swoich kolegów z grupy, w tym właśnie „Bikera”.

„Biker” przez „Patyka” trafił za kratki, a po latach poszedł w jego ślady i sam zdecydował się na układ z prokuraturą. Nieoczekiwanie w 2011 r. opowiedział śledczym, że to „Patyk” trzynaście lat wcześniej zastrzelił gen. Marka Papałę. I wtedy role się odwróciły. „Patyk” zasiadł na ławie oskarżonych, a „Biker” – który w międzyczasie także otrzymał „koronę” - zeznawał przeciwko niemu. W efekcie doszło do spektakularnego starcia dwóch świadków koronnych.

„Dla Daewoo Espero to nawet nie chciałoby nam się marnować czasu”

Szybko pojawiły się zarzuty, że „Biker” obciążył „Patyka”, ponieważ chciał się na nim zemścić za to, że ten wcześniej posłał go za kratki. W dodatku wielu policjantów i byłych gangsterów, którzy dobrze pamiętają tamte lata podnosiło, że teoria przedstawiona przez prokuraturę wydaje się mało wiarygodna. Przede wszystkim dlatego, że gang „Patyka” kradł dużo lepsze samochody niż Daewoo Espero.

- Wstyd tak mówić po latach, ale dla Daewoo Espero to nawet nie chciałoby nam się siedzieć w aucie na czatach i marnować kilku godzin. W tym czasie moglibyśmy ukraść auto o znacznie wyższej wartości. Nie jedno – mówił w rozmowie z Onetem Robert J., były członek grupy „Patyka”.

Prokuratura twierdziła, że Daewoo Espero gen. Papały było potrzebne złodziejom do napadu na tira metodą na policjanta. Sęk w tym, że gang „Patyka” nigdy na tiry nie napadał.

– Pokażcie mi jeden przypadek, kiedy grupa "Patyka" napadła na tira. Jeden przypadek! Przecież oni nie byli od tego. Poza tym, panowie, w kwestii kradzieży samochodów oni wiedzieli wszystko. Co jest na jakich numerach, co brać, czego nie brać, czego unikać. I nagle "Patyk" siedzi sobie na haju, dłubie w nosie i mówi: "weźmiemy broń, pierd… komendantowi samochód, przyda się do naszego pierwszego w życiu napadu na tira". Przecież to jest kabaret - mówił w rozmowie z Onetem Jarosław S. pseudonim "Masa", któremu grupa „Patyka” w przeszłości płaciła haracze.

Śledczy z którymi rozmawialiśmy dziwili się również, że „Biker” przypomniał sobie o tym wszystkim dopiero po latach. A przecież mógł obciążyć „Patyka”, kiedy ten zeznawał przeciwko niemu jako świadek koronny. – Skoro "Patyk" swoimi zeznaniami wsadzał ich do pudła, to wystarczyło zgłosić się do prokuratury i go zdyskredytować. Ujawnić, że człowiek, który rzuca w ich kierunku oskarżenia, to zabójca Papały. Ale jakoś nikt się nie pojawił - mówi jeden z naszych rozmówców proszący o anonimowość.

 

Prokuratura żądała dożywocia

Mimo wszystkich wątpliwości prokuratura żądała dla „Patyka” dożywocia. Wraz z nim oskarżono sześć innych osób. Robert J., Mariusz M. oraz Tomasz W. oprócz kradzieży oskarżeni byli o dokonanie rozboju na Papale, za co prokuratura zażądała 15 lat więzienia. Pozostałym postawiono wyłącznie zarzuty związane z kradzieżą - groziły im kary 7, 5 oraz 3 lat pozbawienia wolności.

Z kolei obrońcy podnosili, że brak jest dowodów na winę oskarżonych. - Co najważniejsze w tej sprawie brak jest dowodów bezpośrednich na obecność oskarżonych na miejscu zbrodni. Brak zabezpieczonych dowodów w postaci odcisków palców, butów, włosów, niedopałków papierosów, śladów zapachowych, łuski czy broni, z której zabito generała Papałę – wyliczał obrońca Igora M. mecenas Grzegorz Cichewicz

- Z zeznań ani świadków koronnych, ani pozostałych nie można wysnuć wniosku o winie oskarżonego zbrodni zabójstwa, bo zeznania te nie maja takiej mocy dowodowej, które potwierdziłyby, że Igor M. był na miejscu zdarzenia, kiedy dokonała się zbrodnia zabójstwa generała Marka Papały – podkreślał.

Robert J. przekonywał z kolei, że żaden z oskarżonych nie powinien znaleźć się na sali pod zarzutami, które im postawiono. Przytoczył też słowa wdowy po Papale, która w odniesieniu do toczącego się procesu miała powiedzieć, że "nigdy w życiu nie weźmie udziału w tej maskaradzie".

Ostatecznie sąd przychylił się do wniosku obrońców i uniewinnił oskarżonych od zarzutu zabójstwa gen. Papały.

Autor: 
zzz
Źródło: 
onet/plportal.pl

Reklama

plportal.pl