CBA zatrzymało sędziego Sobierajskiego, b. prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało b. prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie sędziego Krzysztofa Sobierajskiego. Sędziemu mają zostać przedstawione zarzuty w sprawie dotyczącej korupcji w krakowskim sądzie.

"Rzeszowscy agenci CBA zatrzymali w czwartek b. prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie w sprawie dotyczącej korupcji w tamtejszym sądzie" - powiedział Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA potwierdzając wcześniejszą informację PAP.

Kaczorek podał, że do zatrzymania doszło w Krakowie i sędzia zostanie przewieziony do Prokuratury Krajowej w Warszawie, gdzie zostaną mu postawione zarzuty. Na miejscu po zatrzymaniu trwają jeszcze przeszukania i czynności procesowe - powiedział PAP Kaczorek.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik potwierdzając w rozmowie z PAP zatrzymanie sędziego podała, że będą z nim przeprowadzone czynności procesowe. Przypomniała, że sprawę prowadzi Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej.

W śledztwie prowadzonym przez CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie podejrzewa się, że Sąd Apelacyjny w Krakowie zawierał z zewnętrznymi firmami liczne umowy o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez SA usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi.

Wcześniej w czwartek Sąd Najwyższy wyraził zgodę na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie Sobierajskiego. Uwzględnił tym samym zażalenie prokuratury na uchwałę łódzkiego sądu, który w marcu nie wyraził takiej zgody. Sobierajski uczestniczył w tym posiedzeniu SN, po którym powrócił z Warszawy do Krakowa.

Z wniosku o uchylenie sędziemu immunitetu wiadomo, że prokuratura chce zarzucić b. prezesowi udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości, co najmniej 376,3 tys. zł i przekroczenie w ten sposób uprawnień związanych z pełnioną przez siebie funkcją oraz uczestniczenie w tzw. praniu brudnych pieniędzy.

Z ustaleń śledczych w tej sprawie m.in. z zeznań świadków, wynika, że umowy, opiewające zwykle na 8 tys. zł, miały charakter fikcyjny, a były prezes przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Nie informował też Ministerstwa Sprawiedliwości, że podejmuje dodatkowe prace zarobkowe ani nie wykazywał dodatkowych zarobków w oświadczeniach majątkowych.

20 marca Sąd Dyscyplinarny przy łódzkim sądzie apelacyjnym badał wniosek Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie o uchylenie immunitetu b. prezesowi SA w Krakowie, a także o wyrażenie zgody na jego zatrzymanie i ewentualne aresztowanie. Sąd zgodził się wtedy na uchylenie sędziemu immunitetu i postawienie mu zarzutów, ale nie wyraził wtedy zgody na jego zatrzymanie i areszt.

Na tę decyzję - w zakresie braku zgody na zatrzymanie i ewentualny areszt - zażalenie złożyła prokuratura. W czwartek rozpoznał je Sąd Najwyższy - jako sędziowski sąd dyscyplinarny II instancji i zmienił wyrok łódzkiego sądu, wyrażając zgodę także na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie sędziego Sobierajskiego.

SN przypomniał w czwartek w uzasadnieniu decyzji, że zgoda oznacza jedynie możliwość wszczęcia procedury aresztowej, zaś o tym, czy areszt ewentualnie będzie zastosowany, zdecyduje w zwykłym trybie sąd powszechny - o ile prokuratura złoży taki wniosek. Sędzia zaznaczył, że czyny, o które jest podejrzewany b. prezes zagrożone są karą do 12 lat pozbawienia wolności, zaś biorąc pod uwagę funkcję, jaką pełnił i zaufanie jakim się cieszył, można przypuszczać, że w razie potwierdzenia podejrzeń może mu zostać wymierzona surowa kara.

W czwartek w Warszawie Sobierajski przyznał, że być może w niektórych kwestiach postąpił "nieroztropnie", ale - jak zapewnił - nie mataczył w tej sprawie i nie będzie mataczył. "Chciałbym, aby sprawa była wyjaśniona przez sąd, więc nie składałem zażalenia na uchylenie mi immunitetu" - mówił przed SN. Ponieważ nie wpłynęło odwołanie sędziego od tej decyzji, uchylenie immunitetu uprawomocniło się na przełomie kwietnia i maja.

W śledztwie prowadzonym przez rzeszowską prokuraturę regionalną podejrzanych jest już kilkanaście osób, z których większość przebywa w aresztach. Są to m.in.: dyrektor SA w Krakowie Andrzej P., główna księgowa tego sądu Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcin B. oraz osoby reprezentujące podmioty gospodarcze, które miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz sądu. Według prokuratury, wszyscy wchodzili w skład zorganizowanej grupy przestępczej działającej co najmniej od lipca 2012 r. do listopada 2016 r. w Krakowie i innych miejscowościach, na której czele stał dyrektor SA w Krakowie.

W międzyczasie wątek dotyczący b. prezesa SA w Krakowie został wyłączony do odrębnego postępowania i decyzją prokuratora krajowego został przekazany do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Wydział ten prowadzi bowiem postępowania karne dotyczące prokuratorów i sędziów.

Autor: 
---
Źródło: 
PAP

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

plportal.pl