„Nie oświadczam się” – czyli taktyka przesłuchania podejrzanego

Reklama

Zabójstwa popełnione w nocy z 24 na 25.12.1976 r. w Zrębinie przeszły do historii kryminalistyki jako tzw. sprawa połaniecka. Sprawę tę pamięta się nie tylko z powodu bestialskiego zamordowania w noc wigilijną 3 osób czy zmowy milczenia wielu świadków mordu, ale także z powodu zachowania się głównego oskarżonego, który na pytania sądu odpowiadał: nie oświadczam się1. Przyjęta przez oskarżonych taktyka postępowania, zaprzeczania oczywistym faktom lub „nie oświadczania się”, na nic się nie zdała. 10.11.1979 r. zapadł wyrok w I instancji – czterech zabójców skazano na karę śmierci. Dzisiaj, po ponad 30 latach od tamtych wydarzeń, być może udałoby się nakłonić sprawców do składania wyjaśnień dzięki zastosowaniu nowych technik przesłuchiwania podejrzanych.

Tytułem wstępu

Podejrzany to z jednej strony osobowe źródło dowodowe, z drugiej strona postępowania o określonych prawach i obowiązkach, ale i interesach najczęściej przeciwstawnych do prowadzącego postępowanie.

Podejrzany nie jest zainteresowany powiązaniem go ze zdarzeniem, nawet jeżeli przyznaje się do popełnienia przestępstwa, z natury stara się pomniejszyć swoją winę, jak najbardziej ograniczyć informacje o udziale w czynie, minimalizować sprawstwo. Dlatego też niekiedy przesłuchanie podejrzanego czy oskarżonego porównuje się do kooperacji mającej znamiona walki2.

Obok wielu praw przysługujących podejrzanemu, w tym m.in. prawa do obrony, osobistego udziału w toczącym się postępowaniu czy prawa do składania i odmowy składania wyjaśnień lub odpowiedzi na poszczególne pytania, nie ma on obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść czy dowodów swojej niewinności, nie ponosi także odpowiedzialności za składanie fałszywych wyjaśnień3. To, niekiedy błędnie nazywane, prawo do kłamstwa w istotny sposób wpływa na postawę podejrzanego i w efekcie na taktykę prowadzenia przesłuchania.

Nie zawsze podejrzany realizuje swoje prawo do obrony przez zeznawanie nieprawdy, mataczenie czy milczenie. Nie można bowiem a priori zakładać, że podejrzani winni wolą zachować milczenie lub zeznają nieprawdę. Niektórzy wybierają otwartość, opowiadają o zdarzeniu, licząc na korzystniejszą sytuację procesową czy dobrowolne poddanie się karze. Pamiętać należy, że celem przesłuchania podejrzanego jest uzyskanie wyczerpujących i zgodnych z rzeczywistością informacji o przestępstwie, obejmujących okoliczności i przebieg czynu, rolę, jaką odegrał w nim podejrzany, następstwa zdarzenia oraz motywację działania sprawcy.

W literaturze wyodrębniono aż 15 różnych strategii mających na celu zachęcenie do mówienia podejrzanych nieskłonnych do współpracy. Strategie te to: zastraszanie, beznadziejność sytuacji, przykrość i ulga, blef, łagodny doping, minimalizacja, sprzeczności, zmieniona informacja, luka w obronie, samoodsłanianie, zwracanie uwagi na sygnały oszukiwania, troska, utrzymanie status quo, podejście bezpośrednie oraz milczenie4. Typologia ta ma pewną wadę – we wszystkich tych strategiach przesłuchań z góry zakłada się, że podejrzany jest faktycznym sprawcą przestępstwa, przez co przesłuchania nie traktuje się jako elementu systemu zbierania informacji o zdarzeniu, ograniczając tym samym działania organów ścigania w poszukiwaniu dowodów przeciwnych.

Przesłuchanie podejrzanego traktowane jest przez praktyków jako czynność trudna – tak oceniło ją blisko 65% uczestników badań – a tym samym wymagająca odpowiedniego przygotowania5. Osoba prowadząca tę czynność musi znać reguły procesowe i kryminalistyczne oraz posiadać solidne podstawy z zakresu psychologii. Nie ulega wątpliwości, że przesłuchania zawsze są sytuacją trudną dla obu stron – przesłuchującego i przesłuchiwanego. Obu stronom towarzyszy stres, dla podejrzanego jest to dodatkowo sytuacja niepewności, zagrożenia, przymusu psychicznego. Z tych też względów podejrzani przyjmują określone strategie obronne, które możemy podzielić na trzy grupy: strategie racjonalne (przesłuchiwany ma przygotowany plan obrony, na zarzuty reaguje natychmiastowym zaprzeczeniem, wykazuje swoje alibi, podczas przesłuchania przejawia postawę pewności siebie, wyczekującą), strategie emocjonalne (osoby na pytania odpowiadają zaprzeczeniem, reagują agresywnie, często symulują choroby psychiczne, mogą zachowywać się prowokacyjnie) i strategie irracjonalne (podejrzani nie składają wyjaśnień, na przedstawiane dowody reagują emocjonalnie, niekiedy histerycznie, podają różne wersje zdarzenia w zależności od sytuacji, konsekwentnie zaprzeczają swojemu udziałowi w zdarzeniu)6.

W polskiej literaturze zaznacza się, że znajomość zagadnień związanych ze stanami emocjonalnymi i stresem towarzyszącym przesłuchaniom jest bardzo przydatna i pomocna w planowaniu taktyki przesłuchania. Jednocześnie podkreśla się, że nie należy stwarzać takich sytuacji, w których celowo wprowadza się stres, ani wykorzystywać stresu występującego samoistnie w czasie przesłuchania. Co więcej, niektórzy autorzy twierdzą, że wprowadzanie stresu do przesłuchania jest niedopuszczalne, a wykorzystywanie go jest nieetyczne i nie fair play7. Inaczej do tego zagadnienia podchodzą specjaliści amerykańscy. Ich zdaniem fundament każdego przesłuchania można sprowadzić do sumy dwóch elementów – dźwigni, czyli dużej siły dowodów obciążających, i siły przekonywania rozumianej jako przekonujące, ostre stwierdzenie przesłuchującego co do sprawstwa przesłuchiwanego, co w efekcie powinno dać sumę w postaci złożenia wyjaśnień8. Schemat ten zakłada wykorzystywanie stanów emocjonalnych przesłuchiwanego, dopuszcza także wprowadzanie silnego stresu podczas tej czynności. Od kilku lat polscy funkcjonariusze policji, straży granicznej i innych służb posiadających prawo do prowadzenia postępowań przygotowawczych uczą się metod przesłuchania umownie zwanych technikami FBI.

Przygotowanie do przesłuchania

Jednym z pierwszych zaleceń amerykańskich praktyków jest dobre przygotowanie się do czynności, obejmujące nie tylko doskonałą znajomość dotychczasowych ustaleń postępowania, ale także odpowiednie przygotowanie pomieszczenia. Specjaliści FBI zalecają, by było to stosunkowo nieduże pomieszczenie, pozbawione elementów rozpraszających uwagę i izolowane od odgłosów z zewnątrz. Umeblowanie powinno się składać ze stolika i dwóch krzeseł o prostej konstrukcji, dość wygodnych, ale nie przesadnie komfortowych, ustawionych naprzeciwko siebie. Odległość ustawienia krzeseł na początku przysłuchania ma być neutralna, ale umożliwiająca ewentualne przybliżenie się do drugiej osoby9.

Kolejnym krokiem przygotowującym do przesłuchania powinno być opracowanie listy argumentów, które mają przekonać podejrzanego, żeby powiedział prawdę. Argumenty te mogą mieć charakter uniwersalny, np. minimalizujący przestępstwo, odwołujący się do nadziei na pozytywny obrót sprawy, czy też oparty na wzbudzaniu poczucia większej winy, mogą także wynikać z wiedzy uzyskanej od przesłuchanych świadków. Istotna jest umiejętność przedstawiania tych argumentów i łączenia ich z faktami ze sprawy, a wielokrotne ich powtarzanie może przynieść pożądany skutek10.

Elementem przygotowania jest też sporządzenie indywidualnego i dynamicznego planu czynności. Amerykanie zalecają, aby plan czynności nie był zbyt skomplikowany i obejmował cztery elementy. Po pierwsze – zapoznanie podejrzanego z faktami i okolicznościami przestępstwa. Jeżeli podejrzany będzie zaprzeczał, należy przerywać mu wypowiedź, bardzo stanowczo ucinając zaprzeczenia. Ma to wywołać u niego przeświadczenie, że nie uda się uniknąć przyznania do udziału w przestępstwie. Po drugie – przesłuchujący powinien podkreślać zaangażowanie przesłuchiwanego w przestępstwo, co ma doprowadzić do zmiany zachowania podejrzanego i przejścia od zaprzeczeń do usprawiedliwiania swojego działania. Kolejny – trzeci element – to przygotowanie argumentów wspierających punkt widzenia przesłuchującego na zdarzenie. Ostatni zaś to wzmacnianie motywacji do powiedzenia prawdy. Twórcy tego schematu określają go mianem planu pozwalającego na monitorowanie czynności i postępu podczas przesłuchania, prowadzące do uzyskania wyjaśnień11.

Etapy przesłuchania

Przechodząc do realizacji czynności, wspomnieć należy, że w polskich warunkach przesłuchanie podejrzanego składa się z określonych etapów: wstępnego, na który składa się sprawdzenie danych osobowych, etapu swobodnych wypowiedzi, zadawania pytań oraz fazy czynności końcowych.

Istotne znaczenie ma faza swobodnej wypowiedzi, podczas której nie należy podejrzanego popędzać. Zdaniem badaczy i praktyków systemu common law szansa na uzyskanie wyjaśnień zwiększa się z każdą godziną o 25% do 4 godzin od rozpoczęcia przesłuchania. Decyzja o zakończeniu przesłuchania po 30 minutach czy godzinie pociąga za sobą aż 75-procentowe prawdopodobieństwo nieuzyskania wyjaśnień12. Niestety w polskiej praktyce procesowej, gdy podejrzany nie przejawia chęci do rozmowy z przesłuchującym, przeważnie zbyt szybko podejmuje się decyzję o zakończeniu przesłuchania. Nie bierze się pod uwagę, że przyznanie się do winy i potwierdzenie zarzutów w istotny sposób wpływają na życie podejrzanego, a zatem nie jest to decyzja łatwa, dlatego zawsze wymaga czasu i rozważenia wszystkich argumentów. Faza zeznań spontanicznych to także okazja do obserwowania podejrzanego. Pamiętać jednak trzeba, by zachować szczególną ostrożność w psychologicznym interpretowaniu tzw. wskazówek niewerbalnych, gdyż prawie każde zachowanie czy gest, rozpatrywane oddzielnie, jest wieloznaczne, a ich prawidłowe połączenie jest trudne i rzadko kiedy daje jednoznaczne i proste odpowiedzi, co w efekcie może prowadzić do błędnych wniosków13.

Nie zawsze faza swobodnej wypowiedzi doprowadzi do uzyskania informacji o zdarzeniu lub też składane wyjaśnienia są niepełne albo wątpliwe z punktu widzenia ich wiarygodności. Aby wyjaśnić wątpliwości, uzupełnić wiedzę, należy przejść do kolejnej fazy przesłuchania – zadawania pytań.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych rodzajów zadawanych pytań są tzw. pytania przynęty. Są one tak sformułowane, by sugerowały istnienie dowodu winy, który w rzeczywistości może nie istnieć. Ich celem jest wzbudzenie u podejrzanego wątpliwości, czy warto kłamać, a jednocześnie stwarzać okazję do przyjęcia zasugerowanej wersji zdarzenia, sprowokować wyjaśnienia. W pytaniach tych może być także celowo ukryta zachęta do mówienia nieprawdy, by w dalszych etapach przesłuchania wykorzystać fakt kłamliwych wyjaśnień. Istotą tych pytań jest to, że osoba winna musi się dłużej zastanowić i wymyślić odpowiedź, podczas gdy niewinny udzieli odpowiedzi bez namysłu. Przygotowane zawczasu zaprzeczenia są wygłaszane najczęściej nieco zbyt szybko i sztucznie14.

Dziewięć kroków do przyznania

W amerykańskich podręcznikach dotyczących techniki przesłuchiwania podejrzanych polecana jest procedura autorstwa Inbaua, Reida i Buckleya, określana jako podejście w dziewięciu krokach. Wypracowana została w oparciu o bogate doświadczenie w prowadzeniu przesłuchań i ukierunkowana jest na surowe podejście do podejrzanego – przełamanie oporu przed mówieniem prawdy15. Do każdego z dziewięciu kroków przypisana jest bardzo szczegółowa procedura jego wdrażania w życie. Każdy element zachowania się przesłuchującego jest opisany i wskazane są hipotetyczne rozwiązania – reakcje podejrzanego winnego i niewinnego zarzucanego mu czynu.

Krok pierwszy to zdecydowana konfrontacja, bezpośrednie postawienie zarzutu. Należy to zrobić tak, by jednoznacznie dać podejrzanemu do zrozumienia, że jest zamieszany w przestępstwo, przedstawić fakty i odwołać się do prawdziwych lub fikcyjnych, ale możliwych dowodów, by przekonać sprawcę, że zaprzeczanie jest bezsensowne. Kategorycznie i tonem pewnym siebie stwierdza się, że osoba przesłuchiwana jest tą, która popełniła przestępstwo. Następnie obserwuje się reakcje przesłuchiwanego, siedząc w odległości ok. 1 m i robiąc 3–5-sekundową pauzę. Jeżeli osoba nie zaprzecza, unika kontaktu wzrokowego, zachowuje się biernie – jest to potencjalna wskazówka, że sprawca może być winny. Osoba niewinna wyrazi oburzenie, będzie zdenerwowana, natychmiast zaprzeczy swojej winie i najczęściej oferuje pomoc w potwierdzeniu jej prawdomówności.

Krok drugi to rozwinięcie tematu. Chodzi tu przede wszystkim o znalezienie wytłumaczenia dla sprawstwa. Nie należy przekonywać przesłuchiwanego, że popełnił przestępstwo, tylko podać pomysły uzasadniające przestępstwo. Stosuje się tutaj tzw. trzy magiczne słowa (racjonalizacja, projekcja i minimalizacja), które w założeniu mają pomóc podejrzanemu zachować godność w podejmowaniu decyzji o złożeniu wyjaśnień. Racjonalizacja to pokazanie działania sprawcy w pozytywnym świetle: daje ona możliwe do przyjęcia wyjaśnienie motywów działania sprawcy. W praktyce w rozmowie używa się określeń sugerujących, że każdy na miejscu podejrzanego czułby się zestresowany, to druga strona złamała pewne zasady, co mogło wywołać zrozumiałą agresję. Projekcja to usprawiedliwienie czynu przez zrzucenie winy na inną osobę, okoliczności czy przypadek. Może to być wskazanie prowokacyjnego zachowania się pokrzywdzonego, stworzenie przez niego „okazji” do popełniania przestępstwa. Minimalizacja przestępstwa ma pomóc sprawcy, dla jego własnej psychologicznej satysfakcji, zredukować jego rolę w zdarzeniu. Można w rozmowie operować takimi słowami, jak pomyłka, wypadek, które w pewien sposób obniżają wagę sprawy, a tym samym zmniejszają opór sprawcy wobec stosowanej perswazji. Minimalizacja to także instrument do redukowania wahania się podejrzanego i zachęta do złożenia wyjaśnień. Przesłuchujący powinien podać sprawcy przekonujące powody, dla których złożenie pełnych i prawdziwych wyjaśnień będzie dla niego korzystne. Racjonalizacja, projekcja i minimalizacja nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, gdy będą stosowane nieprawidłowo. Niewskazane jest stosowanie zbyt dużego nacisku, wymienianie wszystkich argumentów naraz, licząc, że zrobi to odpowiednie wrażenie. Taktykę tę określa się stylem „piórka”, w którym stymulowane emocje i szczere brzmienie argumentów są najważniejszym aspektem perswazji prowadzącej do sukcesu16.

Trzecim krokiem jest zniechęcanie do zaprzeczania – zaprzeczenia osób winnych będą słabły, osób niewinnych wyrażone będą z większą złością. Zdaniem twórców tej metody im częściej podejrzani powtarzają kłamstwo, tym trudniej nakłonić ich do mówienia prawdy, i to właśnie ten krok ma decydujące znaczenie dla dalszego przebiegu czynności. Dlatego należy bardzo kategorycznie ucinać wszelkie próby zaprzeczeń. Osoby winne popełnienia przestępstwa zazwyczaj pozwalają przesłuchującemu wracać do tematu i zmieniają swoją taktykę, podając uzasadnienie, dlaczego oskarżenie jest fałszywe. Niewinni nie pozwalają na przerywanie zaprzeczenia zarzutom, trwają przy raz przyjętej taktyce postępowania.

W czwartym kroku należy przełamywać wyjaśnienia podejrzanego, odrzucać składane zastrzeżenia. Jeżeli sprawca zda sobie sprawę z bezcelowości zaprzeczeń, będzie przedstawiał rozmaite powody, dlaczego nie mógł popełnić przestępstwa. Zadaniem przesłuchującego jest podtrzymanie rozmowy, podanie odpowiedniej racjonalizacji, okazanie podejrzanemu zrozumienia i powrót do tematu przesłuchania. Przedstawiane podejrzanemu argumenty za przyznaniem się do winy mogą zawierać słowa i zwroty używane przez podejrzanego, a także jego logikę rozumowania.

Piąty krok – nadal podtrzymywać uwagę podejrzanego. Należy zapobiegać psychicznemu wycofaniu się przesłuchiwanego, które często jest odpowiedzią na nieudolne zaprzeczenia i protesty. Można to osiągnąć np. przez przyciągnięcie krzesła do podejrzanego, zwracanie się do niego z użyciem imienia, zmuszanie do słuchania, wciąganie do rozmowy. Autorzy tej metody twierdzą, że winni wycofują się, zachowują biernie, chcąc emocjonalnie zdystansować się od sprawy. Niewinni nie pozostają obojętni na oskarżenia. Wykorzystuje się tu proste mechanizmy psychologiczne – odwracanie od czegoś uwagi jest zerwaniem komunikacji z drugą osobą, a żeby utrzymać ten kontakt, trzeba utrzymać uwagę podejrzanego. Nie należy jednak podczas przesłuchania dominować, bo wtedy mechanizmem obronnym przesłuchiwanego może być dekoncentracja.

Szóstym krokiem jest pokierowanie nastrojem podejrzanego. Osoby winne będą raczej ciche i bierne, a wtedy zadaniem przesłuchującego jest skoncentrowanie się na jednym wybranym wątku czy racjonalizacji, by podać uzasadnienie dla czynu. Przez cały czas obserwuje się zachowanie przesłuchiwanego, oczekując akceptacji lub odrzucenia konkretnego uzasadnienia czynu, wypatruje sygnałów ulegania. Stara się także wytworzyć atmosferę zrozumienia i współczucia, nastrój skłaniający do skruchy i przyznania się do winy. Ponownie można wykorzystać elementy oddziaływania psychologicznego, odwołania do moralności, na przykład przez wskazanie negatywnych konsekwencji przestępstwa dla ofiar.

Krok siódmy to postawienie pytania mającego formę alternatywy. Jest to podchwytliwe pytanie, mające na celu przedstawienie podejrzanemu dwóch wytłumaczeń, dlaczego doszło do zdarzenia, przy czym każde z nich jest chociaż pośrednim przyznaniem się do winy. Przykładem takiego pytania jest – czy sam to wymyśliłeś, czy ktoś Cię do tego namówił. Pytanie takie nie powinno zawierać żadnych kwalifikacji prawnych czynu, obietnic czy gróźb.

Odpowiedź na to pytanie prowadzi bezpośrednio do zastosowania ósmego kroku, w którymnależy rozwinąć wstępne przyznanie się i doprecyzować szczegóły zdarzenia. Przyznanie się do winy nie oznacza, że sprawca będzie chciał podać okoliczności, motywy i szczegóły zdarzenia. Dlatego też przesłuchujący powinien bardzo cierpliwie umacniać podejrzanego w słuszności decyzji o przyznaniu się, zadawać mu wiele pytań krótkich, jasnych i skonstruowanych tak, by można było na nie odpowiedzieć w kilku słowach. Pytania te nie mogą zawierać żadnego ładunku agresji, potępienia sprawcy, gdyż najczęściej składa on wyjaśnienia do momentu, w którym nie poczuje się obrażony, urażony czy uzna, że została naruszona jego prywatność.

Ostatnim, dziewiątym krokiem jest sporządzenie pisemnych wyjaśnień. W amerykańskich warunkach chodzi o sporządzenie pisemnego oświadczenia, w którym przesłuchiwani przyznają się do zarzutów, tak by nie mogli wycofać się z ustnego przyznania. W praktyce polskiej jest to etap protokołowania wyjaśnień i uzyskania podpisu podejrzanego pod sporządzonym protokołem czynności, ale też wykorzystanie możliwości przewidzianych w art. 176 KPK, czyli złożenia wyjaśnień na piśmie, stanowiących załącznik do protokołu.

Słowo końcowe

Zaprezentowany przez badaczy i praktyków amerykańskich model dziewięciu kroków, określany w polskiej praktyce jako element technik stosowanych przez FBI, jest bardzo chętnie adaptowany do krajowej praktyki przede wszystkim przez policję.

Ucząc funkcjonariuszy tych technik, zapomina się niestety o ograniczeniach wynikających nie tylko z obowiązujących u nas przepisów Kodeksu postępowania karnego, a zwłaszcza z zasady swobody wypowiedzi, ale i zaleceń doktrynalnych oraz etycznych.

W procedurach tych wykorzystuje się oddziaływanie psychologiczne na podejrzanego, między innymi grę na emocjach, stres, niekiedy formy podstępu i psychomanipulacji. W literaturze krytykującej procedurę dziewięciu kroków wskazuje się na niebezpieczeństwo, że tak wysoce manipulacyjna technika przesłuchania może prowadzić do fałszywych przyznań się do popełnienia przestępstwa. Podstęp i oszukiwanie powodują, że bardziej skłonni do przyznania się są nie tylko faktyczni sprawcy, ale także osoby niewinne, które przytłoczone argumentacją poddają się jej. Nie można pomijać faktu, że podstęp i oszukiwanie są nieetyczne. Twórcy omawianej metody nie zaprzeczają temu, ale twierdzą, że takie zachowanie funkcjonariuszy jest usprawiedliwione – ma na celu utrzymanie proporcji w tej swoistej walce. Sprawcy przestępstw nie są związani regułami procesowymi, obowiązkiem mówienia prawdy, zachowaniami etycznymi, jest to więc w pewnej mierze wyrównanie szans w walce o prawdę. Pomija się, że takie nieetyczne zachowanie podważa zaufanie do organów ścigania, a w konsekwencji do instytucji państwa. Nie bez znaczenia jest także fakt, że w taktyce tej dopuszcza się blefowanie – przecież już w pierwszym kroku zakłada się możliwość przedstawiania fałszywych dowodów, co jest ewidentnym wprowadzaniem w błąd, zachęcaniem funkcjonariuszy do posługiwania się kłamstwem. Procedura ta zakłada wykorzystywanie niewerbalnych sygnałów oszukiwania, tzw. mowy ciała, w ocenie wiarygodności wypowiedzi. A przecież nie ma jednoznacznych sygnałów, którym można przypisać cechy właściwe dla kłamstwa17.

Przesłuchanie podejrzanego nie może być prowadzone z makiawelicznym założeniem, że cel uświęca środki, a zatem dopuszczalne jest dokonywanie nadużyć, wymuszanie przyznania się do winy czy stosowanie psychomanipulacji. Dzisiaj trudno jeszcze ocenić, na ile efektywne jest stosowanie w polskiej praktyce tzw. technik FBI przesłuchiwania podejrzanych, ale nie ulega wątpliwości, że do metod tych należy podchodzić z dużą rezerwą.

* Autorka jest profesorem nadzwyczajnym UW, zatrudnionym w Katedrze Krymi­nalistyki Wydziału Prawa i Administracji UW.

Autor: 
Prof. dr hab. Ewa Gruza
Źródło: 
edukacjaprawnicza.p

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama

plportal.pl