Skandaliczna decyzja warszawskiego sądu. Cygan - lider grupy "na wnuczka" na wolności

Reklama

wt., 02/07/2017 - 17:11 -- zzz

Policjanci przez 2 lata tropili Cygana Arkadiusza Ł., pseudonim Hoss, którego uważa się za pomysłodawcę oszustw "na wnuczka". Gdy w końcu go dorwali, sąd nie zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie. Mężczyzna po wyjściu z sądu zniknął. Sędzia, która odrzuciła wniosek prokuratury o areszt tymczasowy, uznała go za nieuzasadniony. Według niej nie ma obawy, że "Hoss będzie utrudniał śledztwo, bo przyznał się do zarzucanych mu czynów". Sąd zadowolił się kaucją w wysokości 300 tysięcy i nakazała mu 5 razy w tygodniu meldować się w komendzie policji. Sędzia nie wskazała mężczyźnie, na którym komisariacie ma się codziennie meldować, choć miała świadmość, że bezwzględny przestępca nie ma stałego miejsca zamieszkania. 

"Hoss" ma zarzuty związane z oszustwami metodą na wnuczka na łączną kwotę blisko 3 mln złotych; jego ofiarami były starsze osoby, także mieszkające w Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Hoss przyznał się do winy. 

Decyzja warszawskiego sądu naraża na fiasko pracę śledczych z kilku krajów, którzy usiłowali go schwytać przez półtora roku. A gdy to się w końcu udało, warszawski sąd puszcza go wolno. Taka decyzja jest niezrozumiała. Zapłacenie 300 tysięcy złotych poręczenia nie jest żadną gwarancją, że oszust znowu nie ucieknie i nie będzie nadal krzywdzić ludzi. Co to dla niego za suma przy około trzech milionach, które metodą na wnuczka wyłudził od bezbronnych ofiar - dodał Ziobro.

Członkowie grupy "na wnuczka"  żyli luksusowo - chwalili się biżuterią, samochodami i wystawnymi kolacjami w drogich restauracjach. Interes kwitł - tylko w Polsce od starszych osób Arkadiusz Ł. miał wyłudzić blisko półtora miliona złotych. Na zachodzie podobnie - tyle tylko, że w euro. - Średnio od jednej osoby wyłudzali 20-30 tys. euro - przyznał Uwe Doernhoefer, naczelnik wydziału kryminalnego Bundespolizei.

Historia Hossa i jego grupy znana jest polskiej policji od lat - w 2014 roku został zatrzymany i trafił na kilka miesięcy do aresztu. Wyszedł za kaucją - pół miliona złotych, przyniesionych w reklamówce. Procesu nie doczekał - zniknął, by skupić się na rozwijaniu struktur grupy, liczącej według Europolu nawet 300 członków. 

- Jak mówią policjanci: w grupie Hossa panowała wojskowa hierarchia - przyznał Michał Dziekański z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jedni byli odpowiedzialni za typowanie starszych osób, inni - za kontaktowanie się z nimi celem wyłudzenia pieniędzy. Gotówkę przewozili kurierzy, dostarczając je do "zarządu" grupy.

Czytelnicy zapewne zadają sobie pytanie: kto znów wpłacił kaucję i jak brzmi nazwisko Sędzi sądu warszawskiego.
 

 

PL PORTAL PL

Z.B.

 

Autor: 
Z.B.
Źródło: 
PL PORTAL PL

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama

plportal.pl