Gigantyczna łapówka i działka za miliard. Śledczy przesłuchają warszawskich urzędników

Prokuratura w Tarnobrzegu bada okoliczności próby przejęcia 32 ha na Saskiej Kępie, a jednym z wątków jest zawiadomienie o podejrzeniu przyjęcia gigantycznej łapówki – w doniesieniu nie padło nazwisko, mowa jedynie o kimś z władz Warszawy. Na finiszu jest analiza ogromnego materiału, wkrótce zaczną się przesłuchania.

Pierwotnie sprawą zajmowała się prokuratura w Warszawie, która podała w komunikacie na początku lutego, że postępowanie dotyczy ewentualnego „przyjęcia w nieustalonym miejscu w 2008 r. korzyści majątkowej znacznej wartości przez funkcjonariuszy publicznych z Urzędu m.st. Warszawy”. W doniesieniu, którego autorem był radny Jan Śpiewak, wymieniono kwotę 2,5 mln zł. Śledztwo zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Tam powołano specjalny zespół śledczy: dwóch prokuratorów, dwóch funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i jeden z Komendy Stołecznej Policji.

To ogromny materiał dowodowy, a w trakcie zaznajamiania się z nim prokuratorzy zwracali się do rozmaitych instytucji o przesłanie nowych dokumentów. Do końca maja powinna się zakończyć analiza i opracowany zostanie plan śledztwa

– przyznaje „Gazecie Polskiej Codziennie” Andrzej Dubiel z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Czy na przesłuchanie zostanie wezwana prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz? – Pytania o wezwania i przesłuchania świadków są zdecydowanie przedwczesne – dodaje.

Nie chodzi bowiem tylko o zawiadomienie w sprawie podejrzenia wręczenia gigantycznej łapówki, ale przede wszystkim o próbę przejęcia ogromnego terenu na Saskiej Kępie w Warszawie. Według niektórych szacunków wartość 32 ha jest szacowana na co najmniej miliard złotych.

Oba wątki są ze sobą ściśle powiązane i badane w jednym postępowaniu, ale nie można wykluczyć w przyszłości ewentualnego ich rozdzielenia

– tłumaczy prokurator Dubiel.

Według Jana Śpiewaka łapówka miała być wręczona za powstrzymanie się od skorzystania z ustawowej kompetencji złożenia przez urzędników wniosku do stołecznej rady o sporządzenie planu zagospodarowania przestrzennego terenów, na których prywatna firma chciała postawić osiedle domów. Ewentualne uchwalenie takiego planu uniemożliwiłoby zabudowanie terenów zielonych. Drugi wątek dotyczy okoliczności reaktywowania pod koniec lat 90. spółki „Nowe Dzielnice”, która zażądała zwrotu nieruchomości na terenie Saskiej Kępy, a później zbyła prawa i roszczenia innej firmie.

Autor: 
Grzegorz Broński/ fot. NBP / flickr.com/photos/narodowybankpolski
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

plportal.pl